<title_newspaper=Sztandar Modych> 
<title_article=Oni ju si nie dadz zabi> 
<author_1=Jzef Lenart>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1954">
<month="8">
<date=1954-08-13>
<period=d>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Nic w tym dziwnego. Przecie czonkowie FDJ, studenci, uczniowie i robotnicy odkrywaj dzisiaj przepikne wiersze Heinego, ktre brunatni nadludzie usiowali wypali ogniem i elazem i mwi o nich w podobny sposb. Niedaleko byo od zamordowania Ry Luxemburg do ruin Reichstagu, tak jak niedaleko byo od palenia ksiek Heinego do palenia ludzi w krematoriach. Hitleryzm, ktry by wrogiem ludzkoci, musia by take wrogiem najpikniejszego z jej tworw: kultury. Niemieckiej kultury  rwnie.
W tym odkrywaniu wartoci innych narodw poprzez poznawanie ich kultury, Niemcy rwnie si odradzaj. Tak samo jak w naladowaniu warszawskiego tempa przy budowie Alei Stalina. Przekonay mnie o tym dziesitki dugich i krtkich rozmw, jakie prowadziem w czasie swego pobytu w NRD. Jest to tym bardziej pocieszajce, e odkrywanie owo wybiega poza granice NRD, o czym niech wiadczy fakt, e do konkursu na plakat szopenowski zgosio swj udzia 229 (dwustu dwudziestu dziewiciu!) plastykw z Niemiec zachodnich.
Jedna robota...
Po akademii w Thale, w dniu 22 lipca, niemieccy towarzysze zaprosili mnie do huty. Trafilimy na spust  una gorzaa w hali i ar bi od niej niemoliwy. Mody, wysoki i barczysty wytapiacz podszed do nas, ebymy si odsunli  fontanna duych odpryskw sigaa daleko, do naszych ng. Tumaczka przedstawia mnie dwoma sowami:
 Polnischer Freund...!
Przyjrza mi si i spyta o Kowola. Odpowiedziaem, e posuje i e, owszem, owszem  hutnik z niego niezgorszy. Zapytaem, co si dzieje tutaj, jakie zmiany, osignicia...
Wskaza na wytop:
 Tak jak i u was. Jedna nasza robota...
Pomylaem, e tymi sowami wyrazi najwaniejsze: wsplno najlepiej zrozumianych interesw Kowola i swoich wasnych, niemieckich.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
